Czasy, kiedy Manson przyciągał uwagę bardziej swoją muzyką, niż wizerunkiem wydaje się, że już bezpowrotnie minęły. Kolejna płyta tego artysty jest co najwyżej przeciętna.
Manson to już nie ta sama artystyczna postać, co za czasów "Antichrist Superstar", albo "Mechanical Animals". Dziś już nie szokuje, jak kiedyś, choć wciąż wzbudza mieszane uczucia. Ale tylko poprzez swój image. Pod względem muzycznym przestał zaskakiwać. Jego najnowsza płyta to bolesne potwierdzenie tezy, że Marilyn Manson drepcze w miejscu i nie ma żadnego pomysłu, jak pchnąć swoją muzykę na nowy, ciekawszy/wyższy (niepotrzebne skreślić) poziom. Nie pomógł nawet...
Recenzje albumów
Guess who's back? Tak, Shady's back, ale także Marilyn Manson. Nasz drogi Brian Warner znów ma przy boku Twiggy'ego, jest szczęśliwy, zakochany i przede wszystkim w formie. "The High End of Low" to album, na jaki czekali fani jego kapeli.
Kiedy pojawiły się wieści, że jeden z utworów z zestawu będzie nosił tytuł "Arma-Goddamn-Motherfuckin-Geddon" (cudo, nieprawdaż?) było wiadomo, że Manson szykuje to, co lubimy najbardziej. Że będzie się bawił, drwił, dawał prztyczki w nos. - Napisałem ten numer w dużej mierze tylko po to by wkurzyć wytwórnię - wyznał szczerze wokalista. Tymczasem wydawca miłe go zaskoczył wydając numer na singlu...
Czego można oczekiwać od tego znanego zapewne wszystkim jegomościa i jego kapeli? Jedni mają nadzieję na ciekawe, kontrowersyjne teledyski, inni na kolejne skandale, ja zaś po ostatniej niezłej płycie oczekiwałem przede wszystkim dobrej rockowej muzyki. Nie wiem co się stanie z nadziejami tych wymienionych wcześniej osób, być może w przeciwieństwie do moich zostaną spełnione?
Pierwszym słowem jakie ciśnie się na usta kiedy słucham The High End Of Low jest "nuda". Ten krążek wlecze się jak autobus na warszawskich ulicach w godzinach szczytu. Nie uratują tego stanu rzeczy nawet takie kawałki jak np. "Pretty As A Swastika", które moż...
Od dwudziestu lat Marilyn Manson karmi nas opowieściami o szatanie, seksie i przemocy. I wciąż ma na te tematy wiele ciekawego do powiedzenia. Dowodem jego najnowszy album „The High End Of Low”.
15 piosenek na nowej płycie tradycyjnie jest pełnych krwi, perwersji, szyderstw z wielkiej Ameryki i... dobrej muzyki. Ta ostatnia jest w dużej mierze dziełem nadwornego basisty Mansona Twiggy Ramireza. Po siedmiu latach rozstania i kolaboracji z A Perfect Circle, Nine Inch Nails i Queens Of The Stone Age, muzyk powrócił do zespołu Mansona, a to wyszło na dobre nowemu albumowi. Bas jest tu wyraźny jak rysa na czarnych limuzynach, buduje...
Brian Warner jakoś nie może się odnaleźć w XXI wieku. Po wydaniu dwóch słabych albumów ("The Golden Age of Grotesque" , "Eat Me, Drink Me") wielu zwątpiło w to, że grupie Marilyn Manson uda się nagrać jeszcze kiedykolwiek dzieło dorównujące kultowemu „Antichrist Superstar”. Niestety nowe wydawnictwo grupy nie pozostawia już żadnych złudzeń, nawet tym, którzy tak jak ja, wierzyli w nich do końca. To się już na pewno nie stanie.
Wydaje się, że grupa utraciła wszelkie swoje największe atuty. Nie prowokuje jak dawniej, nie gra tak agresywnie, brutalnie. Tekstowo także Warner nie napisał nic ciekawego od czasów „Holy Wood”. Jakoś...
Po prawie sześciu latach nieudanych prób, wszystkie elementy układanki znowu do siebie pasują.
Wszyscy pytają, czy wracający do kapeli Twiggy Ramirez uratuje upadającego Marilyn Mansona?! A powrót producenta i klawiszowca Chrisa Vrenny wydaje mi się co najmniej równie istotny. No, na pewno ważniejszy, niż wymyślanie intryg, które Pudelki całego świata będą sobie sprzedawały, jak spożywczaki martwe ciałka kurcząt i świń. Wolę też zastanawiać się, czy wreszcie, udało się Brianowi i Jeordie’emu napisać hita na miarę „The Beautiful People",”Rock Is Dead", czy „I Don't Like the Drugs (But the Drugs Like Me)"?!! I czy będą mieli jeszcze...
Jest godzina 21, kiedy wsiadam na mój niebieski jednoślad i wyruszam w muzyczną podróż ulicami Wrocławia. Doskwiera mi chłód zimnego wiosennego deszczu, lecz uczucie zimna mija z chwilą, kiedy ze słuchawek mojego cuda rozbrzmiewa utwór „I Want to Kill You Like They Do In the Movies” z najnowszej płyty Marlina Mansona pt. „The High End of Low”. Po chwili agresywnej jazdy, czuję się niczym główny bohater filmu Lyncha, przemierzający „zagubioną autostradę”, a twarze mijanych przeze mnie ludzi, w panicznym strachu bledną niczym wypudrowana twarz „ artysty” bez żeber.
Choć mam bardzo sceptyczne podejście do osoby Mansona, to po...
Czas leci nieubłaganie, a Brian Warner, znany tu i ówdzie jako Marilyn Manson, wydaje właśnie szósty długogrający krążek. Nie ukrywam, że trudno było mi podejśc do "Eat Me, Drink Me" bez grama negatywnego nastawienia. Po pierwsze, bez Twiggy'ego Ramireza w składzie zespół nagrał najgorszą w swojej historii płytę "The Golden Age of Grotesque". Po drugie, w następstwie tajemniczych sporów opuścili zespół także gitarzysta John5 oraz Madonna Wayne Gacy - postać, która towarzyszy kontrowersyjnemu muzykowi od samych początków, czyli przeszło 13 lat. W końcu, mimo wielu plotek o rozpadzie grupy, pojawiła się informacja, że kolejny jej album ukaż...
Już sam tytuł siódmego albumu studyjnego Marilyn Mansona wprawił fanów zespołu w konsternację porównywalną do tej towarzyszącej niespodziewanemu powrotowi Twiggiego Ramireza do składu. Dla jednych był to świadomie wykorzystany slogan, będący rutynowym potwierdzeniem upadku artysty, który zdając sobie sprawę z twórczego wypalenia desperacko chwyta się formatów z przeszłości. Dla drugich inteligentnym, metaforycznym zestawieniem wyrazów o wykluczającym się wzajemnie znaczeniu, złośliwie kontrastującym z solidnym i zaawansowanym materiałem. Odsłuch płyty "The High End Low" owszem - definitywnie ucina wszelkie spekulacje na temat budzącego wą...