Pogo

Nareszcie zakończyła się sprawa pomiędzy Pogo i Mansonem, która "ciągnęła się" praktycznie od dwóch lat. Z 20 milionów dolarów, były klawiszowiec Zespołu zadowoli się kwotą 380 tysięcy dolarów, ale i tak Manson nie zapłaci całości odszkodowania. Jego ubezpieczyciele wyłożą sumę 175 tysięcy dolarów, zaś pozostałą część spłacą menadżerowie Pogo.
Po raz kolejny, można rzec, Manson wychodzi bez szwanku - a zagęszczona atmosfera przysporzyła mu rozgłosu. Oczywiście nic nie odbywa się zupełnie bezboleśnie, bo jak inaczej tłumaczyć wpisy na MySpace, z których oczywiście wynika zadowolenie z takiego obrotu sprawy, ale i biją po oczach słowa, z których wynika, że czuł się struty całą sytuacją.
Tymczasem nastąpił koniec problemów dla Mansona. Zaś dla samego Pogo, który z powyższego zadośćuczynienia musi wypłacić prawnikom zaległe 72 tysiące dolarów, sprawa przyniosła więcej wstydu i kłopotów, bo już na pewno nie pieniędzy.